Słubice

  • Info24: Zbiórki publiczne po nowemu
  • Info24: Aplikacja mobilna - "Bezpieczne Lubuskie"
  • Info24: OSTRZEGAMY PRZED CZADEM !
  • Info24: Zmiana numeru konta bankowego UM Słubice - patrz "Kontakt"

Takich inicjatyw lokalnych chcemy więcej! Dzięki nim potrzebujący dostaną wsparcie

Olga Cichowicz napisała projekt, gmina dała pieniądze na jego realizację i dzięki temu grupa słubiczan stworzyła spektakl teatralny, z którego dochód zostanie przekazany na zakup pralek, lodówek i innych sprzętów dla osób ubogich. Jutro wielka premiera!

W piątek, 27 listopada, w Słubickim Miejskim Ośrodku Kultury, słubiczanie wystawią sztukę Izabeli Degórskiej „ Mąż zmarł, ale już mu lepiej”. Autorce tej sztuki tak spodobała się charytatywna akcja słubiczan, że przyjeżdża na premierę. Co więcej zrezygnowała też ze swojej gaży udostępniając bezpłatnie scenariusz sztuki na czas jej wystawienia.

 

Zainteresowanie spektaklem było tak duże, że bilety, na trzy zaplanowane przedstawienia ( dwa będą jutro, kolejne 2 grudnia) rozeszły się dawno jak ciepłe bułki . Dlatego Olga Cichowicz chce zmobilizować kilkanaście osób, które grają w sztuce, żeby wystawić ją jeszcze raz. Bo każdy bilet to cegiełka warta 20 zł. Na razie uzbierano ponad 7 tys. zł, ale to nie koniec. Podczas przedstawień wystawione zostaną puszki- skarbonki i każdy znów będzie mógł wesprzeć potrzebujących. Ponadto idea wystawienia sztuki spodobała się też dwóm firmom. Jedna, która produkuje meble, wyposaży w nie wskazaną rodzinę, druga zadeklarowała, że kupi od siebie dwie pralki. – Zachęcamy też inne firmy do pomocy, bo potrzebujących jest u nas naprawdę dużo – mówi Olga Cichowicz.

Co sprawiło, że ona, na co dzień księgowa, postanowiła wystawić sztukę? - Podczas ubiegłorocznego balu sportowca w Słubicach poznałam wielu ludzi, którzy zachwycili mnie swoją werwą, pomysłowością i humorem. Pomyślałam, że fajnie byłoby z nimi wystawić sztukę, koniecznie komediową. Napisałam więc projekt w ramach Inicjatywy Lokalnej i złożyłam go w gminie – wspomina. Inicjatywa Lokalna to nowe rozwiązanie w gminie Słubice. Na realizację projektów, których autorami są mieszkańcy, w budżecie mamy 60 tys. zł. Olga Cichowicz mówi, że jej pomysł oparł się na dwóch fundamentach. – Po pierwsze jest mało tego typu rzeczy i ludzie aż pragną, żeby takie przedstawienia robić. Drugi filar- przedstawienie stworzyli słubiczanie, także ludzie znani, jak choćby radni: Daniel Szurka i Robert Tomczak, dziennikarka z HTS Marta Szymańska-Ptak, Adam Runiewicz, który działa w fundacji pomagającej ludziom chorym na nowotwory, Ariel Pawelczyk, prywatny przedsiębiorca i urzędnik. Pomyślałam, że słubiczanie przyjdą na ten spektakl choćby z ciekawości, żeby zobaczyć jak te osoby, kojarzone z poważnymi funkcjami, robią widowisko komediowe – opowiada reżyserka.

O czym opowiada to przedstawienie? - To czarna komedia. Rzecz się dzieje w mieścinie Goryczewo, troszeczkę zacofanej, wyciszonej od szumu miejskiego i wielkich wydarzeń. Zofia Stachurska, kobieta z werwą, którą gra Dorota Hubko, w odróżnieniu od swojego apatycznego męża, w tej roli Wojtek Słomka, ma na życie jakiś plan. Maż natomiast chodzi sobie swoimi ścieżkami i generalnie widać, że ich drogi się rozjeżdżają – streszcza sztukę Degórskiej słubiczanka. – Pod wpływem córki, w tej roli Marta Szymańska-Ptak, wpada na pomysł, żeby uśmiercić swojego męża, dzięki czemu dostałaby po nim rentę. Cała machina nabiera tempa, zakończenie jest zaskakujące, ale go nie zdradzę – dodaje.

Urszula Sukiennik, która na co dzień pracuje w jednym biurze z Olgą Cichowicz, gra w sztuce zakonnicę, siostrę Łucję. Przez siedem miesięcy, podobnie jak inni, przygotowywała się do swojej roli. Ale poświęconego czasu nie żałuje. - Myśl, że przed świętami nasza pomoc trafi do rodzin jest najlepszą zapłatą za ten poświęcony czas – mówi. Cel był też najważniejszym argumentem dla Małgorzaty Konopki, która gra w sztuce reporterkę. – Moja rola jest epizodyczna, ale to było dla mnie bez znaczenia. Liczyło się tylko to, po co to robię – przyznaje. Z tego samego powodu na udział w sztuce zdecydowała się Ewa Kowalewska. – Do dziś mam tremę i nie było łatwo, ale wiedząc, że komuś pomogę, pomyślałam, dlaczego nie?

Ariel Pawelczyk, gra w sztuce prezentera telewizyjnego. - W trakcie studiów, dobre kilka lat temu, miałem okazję pracować jako korespondent TVP i dziś nadarzyła się okazja, żeby spróbować swoich sił ponownie. Udział w tym spektaklu to dla mnie świetna zabawa, przygoda, fantastyczni ludzie, którzy biorą w tym udział i końcowy efekt w postaci zebranych pieniędzy na rzecz ubogich rodzin. To była moja motywacja - mówi. 

Gdy Olga Cichowicz rozpoczęła pracę nad tym spektaklem, na Facebooku założyła profil grupy, który opatrzyła słowami: Rzeczy niemożliwe robimy od ręki, na cuda potrzebujemy kilku dni. – Pisząc te słowa byłam przeświadczona , że mogą się one stać faktem. Teraz czuję jednak jeszcze zdumienie, jestem zszokowana i pełna podziwu dla tych wszystkich ludzi, którzy zrobili ze mną ten spektakl – podkreśla szczęśliwa. Wymienia też pozostałe osoby, które wzięły udział w spektaklu lub przyczyniły się do jego powstania. Są to: Anna Wawrzyniak (reporterka), Mirosław Szambelan (lekarz), Anna Bilska (pielęgniarka), Jakub Krupowicz (ksiądz), Tomasz Stupienko (reporter TV),Artur Mierzwiak (operator kamery), Jakub Woźnica (ministrant), Aneta Kozimala - suflerka. Charakteryzacja: Anna Wawrzyniak, kostiumy: Aleksandra Kołek, zdjęcia: Elżbieta Tomczak.

Autor: Beata Bielecka | 27 listopada 2015

Wróć Drukuj

facebook google plus one