Niepodległość? Pięknie wytańczona i wyśpiewana!

- Setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości to dla mnie duże przeżycie, mimo to się nie spodziewałam, że ktoś mnie dzisiaj doprowadzi do łez - mówiła w niedzielne popołudnie pani Mirosława oglądając nad Odrą spektakl w wykonaniu tancerzy z Bohemy wyreżyserowany przez Henryka Lechelta. Wcześniej była kawa i ciasto przyniesione przez słubiczan. Częstował nim m.in. burmistrz elekt Mariusz Olejniczak, który dołączył do mieszkańców z szarlotką upieczoną przez żonę Martę.

11 listopada, godzina 16.00. Nad Odrą pomału zapada zmierzch. Za chwilę, gdy zrobi się ciemno, oczy mieszkańców popijających kawę skierują się na oświetloną rzekę. Jej brzeg stanie się sceną, na której opowiedziana zostanie piękna historia o Polsce. Wzruszyła nie tylko panią Mirosławę. - Mam ciary - mówił młody chłopak oglądający przedstawienie z dziewczyną. 

„Jestem Polsko, już jestem” śpiewali: Weronika Chrustowska, Marta Boryń, Alicja Szachta i Piotr Tamborski. Piosenkę tę napisał specjalnie na tę okazję H. Lechelt, który był reżyserem całego przedstawienia. Porywało ono tańcem, śpiewem i piękną muzyką. Jak zawsze zachwycił saksofonista Jacek Fałdyna, na instrumentach perkusyjnych czarował Kamil Karmelita, na klawiszach Piotr Tamborski. 

Na ten wyjątkowy dzień H. Lechelt przygotował nie tylko piosenkę, ale też taneczny duet, symbolizujący orła z biało-czerwonymi skrzydłami. Odbijające się w rzece sylwetki tancerzy, odczytywane przez dzieci życzenia dla Polski, napisane przez młodych i dorosłych słubiczan (wcześniej udekorowano nimi park przy placu Przyjaźni), a na koniec ognisko, w którym spalono drwa symbolizujące pogardę, zdradę, nietolerancję i wspólnie zaśpiewany hymn...to wszystko złożyło się na przepiękny performance, którym słubiczanie zakończyli obchody Narodowego Święta Niepodległości.